Biedne te świnie.

Biedne te świnie

Szkoda mi tych świń z dzisiejszej Ewangelii. Świnie to całkiem miłe (i smaczne) stworzenia, które nie wiedzieć dlaczego stały się dla nas – ludzi synonimem wcielonego zła. W sumie po lekturze tej perykopy już wiemy.

Ten wątek ze świniami pokazuje, jaki jest diabeł – jest zachłanny – on musi coś mieć, posiadać, być panem. Najpierw pokazuje kłamstwo, że Bóg czegoś chce, a później zdradza samego siebie, że jest zachłanny. Ta zachłanność go gubi – świnie doprowadzone do szaleństwa rzucają się ze skarpy.

Bóg ani nie potrzebuje rozgłosu, ani nie potrzebuje tego, byśmy Mu coś dawali, a już na pewno nie musi posiadać. I bynajmniej nie dlatego, że wszystko do Niego należy. On nie ma tych przymusów, bo jest miłością, a ona nigdy niczego nie chce.

Szkoda mi tych świń, bo stały się obrazem tego, co się dzieje, kiedy słuchamy złego ducha. Ktoś lub coś koło nas staje się ofiarą.

źródło komentarza liturgicznego na dzisiaj: blog ojca Grzegorza Kramera