Cel.

Co jest celem?

Dziś towarzyszem do przyglądania się samemu sobie jest sam Jezus. Na początku Wielkiego Postu nie staje na górze i nie mówi: kochani grzesznicy musicie pościć by w ten sposób się oczyścić i może Bóg się nad wami zmiłuje.

Sam idzie na pustynię, na 40 dni, by pościć i w końcu być kuszonym przez złego. Po, co Jezus idzie na pustynię i wystawia samego siebie? Czy nie lepiej by było, by spełnił oczekiwania ludzi i zmienił rzeczywistość, by właśnie sprawił, że zły nas nie kusi, że życie staje się prostsze?

Odpowiedź rozpoczęła się w Boże Narodzenie. Po to stał się człowiekiem, by nasze życie przeżyć z nami, by nam pokazać, że nic nas nie musi upokarzać, że nie ma niczego na tym świecie, co mogłoby nam zabrać naszą godność.

Jezus nie idzie na pustynię po to, by być kuszonym, ale by spotkać się z Ojcem. (…) Jezus nie idzie na pustynię, by się popróbować, by poćwiczyć i sprawdzić siłę woli. On idzie się tam spotkać z Ojcem. I to jest cel naszego postu, odejścia od codzienności – spotkanie z Ojcem. Celem jest Wielkanoc, Zmartwychwstanie.

(…) Ta scena z pustyni jest o tyle ważna, że pokazuje nam, że nie ma równości między pokusą a złem. Nie jesteśmy bezradni wobec pokus, tylko często padamy, bo tracimy czujność. Padamy, bo zapominamy, że chrześcijanin to człowiek walki. A kiedy jest się w walce, to trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Przeciwnik nie gra fair play. Jego nie obchodzi, że jesteś osłabiony, że właśnie masz trudniejszy czas. Tym bardziej jego propozycja łatwiej jest przez nas przyjmowana. Wróg, zły, diabeł, jakkolwiek go nazwiemy, jest dobrym taktykiem. Ma różne metody. Św. Ignacy mówi o tym, że jest jak uwodziciel lub jak dowódca. Jako pierwszy działa tak, żeby nic nie wyszło na jaw. Jako drugi działa tak, że szuka słabego miejsca w naszej twierdzy. I tam uderza. Dlatego ważne jest, by siebie znać i o tym, co o sobie wiemy, z Bogiem i innymi gadać.

I jeszcze jedna ważna sprawa, o której mówi drugie czytanie: Słowo Boże. Ono nie jest tylko wypełniaczem Mszy Świętej. Ono – jak pokazuje dzisiejsza Ewangelia – jest najlepszą obroną przed złym. Tylko że to Słowo ma być w moim sercu i na moich ustach, nie zamknięte w biblioteczce.

 

źródło: blog ojca Grzegorza Kramera

 

https://