„Człowiek potrzebuje ethosu” – komentarz do ewangelii.

Znalezione obrazy dla zapytania ewangelia

Pytanie uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” jest pytaniem o dom. Nie chodzi tu tylko o mury, ściany, okna i meble. Chodzi o przestrzeń, w której człowiek poznaje człowieka, gdzie człowiek łączy się z drugim tak ściśle, że stanowią jedno ciało, że jeden duch i jedno serce ich ożywia… Chodzi o przestrzeń, w której rodzi się życie – w sensie dosłownym, jako nowy, maleńki człowiek, który znajduje warunki dla swego rozwoju i wzrostu, lub w sensie nadprzyrodzonym, gdy miłujący się ludzie promieniują na zewnątrz i „rodzą” Boga dla otaczającego ich świata.
Aby żyć, rozwijać się i być sobą, człowiek potrzebuje ethosu. Greckie słowo ethos ma wiele znaczeń. Między innymi wskazuje ono na miejsce, w którym roślina może rozwijać się bez przeszkód, żyć, przynosić owoc. Także bezpieczna kryjówka dzikiego zwierzęcia jest jego ethosem. Ethos to tyle, co „środowisko”, „domostwo”, pole życia wszelkiej istoty żywej. Pierwsze pytanie uczniów z Ewangelii św. Jana: „…gdzie mieszkasz?” przywodzi na myśl pierwsze pytanie, jakie Bóg stawia człowiekowi po grzechu pierworodnym: „Adamie, gdzie jesteś?” (Rdz 3,9). Oto pierwszy i najtragiczniejszy rozłam. Utrata ethosu miejsca, środowiska, domu. Adam odszedł od Boga. Przestał „mieszkać” we właściwym sobie środowisku. Zagubił się. Na pytanie uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”, Jezus odpowiada: „Chodźcie, a zobaczycie”. Dalej Ewangelia mówi: „Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego”. I, jak wiemy, pozostali z Nim, wybrani, powołani.
Spróbujmy uczciwie odpowiedzieć na pytanie, które stawia Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Czego szukacie?”. Nieśmiertelności? Spokoju? Sensacji? Bogactwa? Miłości? Czego szuka współczesna ludzkość, współczesny człowiek, moja rodzina, moja parafia? Czy poszukujemy rzeczywiście tego, co najbardziej trwałe i niezawodne? Czy możemy powtórzyć za Psalmistą: „Z nadzieją czekałem na Pana, a On się pochylił nade mną i wysłuchał mego wołania”? To Jezus – Mesjasz jest Odpowiedzią. To On jest „Miejscem”, w którym Bóg najpełniej przemówił i objawił się człowiekowi. To on jest pełnią prawdy i miłości. Drogą do Ojca.
„Znaleźliśmy Mesjasza” – zaświadczył z przekonaniem Andrzej swemu bratu Szymonowi, po czym przyprowadził go do Jezusa. I my swoją postawą, czynami, słowem mamy głosić światu, że znaleźliśmy Chrystusa. Mamy do Chrystusa prowadzić. Mamy pokazywać tym, którzy nas otaczają, że to Chrystus jest ich „Domem”, że to On jest drogą, prawdą i życiem.
źródło komentarza do ewangelii:   liturgia.wiara.pl

https://