„Moja nadzieja”

Z dzisiejszego rozważania o. Grzegorza Kramera – Jezuity z Krakowa:

„Moja nadzieja”

Uważam, że jeśli w piekle znajdzie się jakiś chrześcijanin (w tym katolik) to tylko z jednego powodu. Tym powodem wcale nie są jakieś straszne grzechy. Tym powodem (to moje zdanie) jest to, że odzieram Ewangelię z… Ewangelii.

Moja intuicja jest taka, że przestaliśmy wierzyć w Zmartwychwstanie czyli największy dowód na nasze zbawienie. Sama męka i śmierć Jezusa byłaby niczym więcej niż męką i śmiercią człowieka i wtedy Ewangelia rzeczywiście mogłaby być odczytywana jak podręcznik pod tytułem: „Jak osiągnąć zbawienie”, albo: „Jak się zbawić”.

Jednak ja wierzę w Zmartwychwstanie. A jeśli ono jest tu najistotniejsze to nie mogę patrzeć na Ewangelię (szerzej na PŚ) tylko z perspektywy ludzkiej logiki. Nie różnilibyśmy się niczym od muzułmanów czy żydów lub innych religii.  Bylibyśmy jeszcze ‚jednymi’. Niczym więcej. „Zrobisz to i to – pójdziesz do nieba. Wprawdzie Bóg Cię zbawił, ale i tak wszystko zależy od ciebie” – taki jest mniej więcej ten przekaz. To za mało, żeby nazwać to dobrą nowiną.

Nigdy nie powiem: wszyscy są w niebie. Nie jestem Bogiem, nie ja decyduję, jednak zawsze będę głosił: mam nadzieję, że wszyscy się tam znajdą. Będę tak głosił, bo wierzę, że Krew mojego Pana ma większą moc niż najgłupsze decyzje człowieka. Za długo chodzę z Panem, za długo próbuję się nawrócić, za długo próbuję żyć bez grzechu, by powiedzieć, że od mojej decyzji wszystko zależy. Nie, i nie chcę stwarzać dla siebie i współ-wierzących furtki: liczą się twoje starania. To brzmi jak praca nad Windowsem. Tak, nasz system jest dziurawy, ale ciągle go modyfikujemy.

To co? Bez różnicy jest czy żyję „pobożnie” czy gwałcę małe dzieci? NIE, NIE JEST! Nie rozumiem zła, nie rozumiem mechanizmu, który pcha mnie do złych decyzji i działań. Wierzę jednak, że Bóg jest kimś, kto przekracza najgłupsze i najbardziej pokręcone w swojej złości decyzje człowieka i zawsze wyprowadza z tego dobro. Dobro jednak rozumiane inaczej niż ja to rozumiem. Ja zbyt często „dobro” identyfikuję z tym, co „przyjemne” dla mnie lub innych.

Wierzę i mam nadzieję, że zło nie jest czymś co dyktuje warunki Bogu, że zło nie może zmienić Bożego zamysłu od samego początku: by człowiek był z Nim na zawsze. Wierzę, że choć zło się pojawiło w wyniku wolnej woli aniołów to jednak nie jest na tyle silne by potrafiło zmienić Boży zamysł miłości. Wierzę, że chrześcijaństwo jest diametralnie różne od każdej religii, którą wymyślił człowiek.

źródło: http://grzegorzkramer.pl

Grzegorz Kramer SJ