Nic po znajomości

Nic po znajomości

Nam się czasem wydaje, że możemy do Jezusa przychodzić, kiedy tylko chcemy, co więcej – myślimy, że On będzie do nas zawsze wychodził, kiedy tylko my przyjdziemy. Włącza nam się czasem takie myślenie, że „Jezus jest nasz”, bo jesteśmy z Jego rodziny. Bycie przy Nim od dłuższego czasu sprawia, że włącza nam się postawa roszczeniowa, bo nam się należy – Bóg, łaska, specjalne traktowanie – to często prowadzi do postawy, może niekoniecznie wprost nazwanej, wykluczania innych, albo przestawiania ich na dalsze miejsca. Czasem to wychodzi w naszej pobożności, kiedy sięgamy do różnych praktyk religijno – modlitewnych i by je innym „sprzedać” dodajemy, że: „jak będziesz się modlić w określony sposób, to Bóg będzie na ciebie patrzył bardziej przychylnym okiem”.


 

Jezus pokazuje, że w takie wykluczanie nie wchodzi, nie ma dla Niego szczególnych osób. Nie da się u Niego nic załatwić „po znajomości” – oj, często przenosimy na naszą relację z Bogiem nasze zachowania z codziennego życia.


 

By być blisko Jezusa – stać się Jego rodziną, trzeba jednego: słuchać Jego słów i wypełniać je. Nie trzeba tutaj wielkiej gimnastyki, duchowych wygibasów, ale odwagi na słuchanie. Przenosimy akcent z naszego rozdawnictwa łaski „partyjno – religijnego” na coś, co jest dostępne dla każdego człowieka.


 

Boga nie można zagarnąć dla tych „bliższych”. W chrześcijaństwie nie ma Boga na wyłączność. Tak robi każda inna religia – dołączasz do nas, wchodzisz w naszą „rodzinę”, jesteś nasz, dostosujesz swoje życie do naszych wymogów – wtedy będziesz wybrany. W chrześcijaństwie jest inaczej: jesteś wybrany, bo to Bóg tak chce.


 

Podobny mechanizm widzę u Franciszka. Dziś wielu się oburza, że papież „gorzej” traktuje ludzi z Kościoła niż tych spoza. Nie gorzej, ale właśnie robi dokładnie to samo, co Jezus – nie ma miejsca w Kościele na „znajomości”, w Kościele jest za to miejsce na słuchanie Słowa i wypełnianie go. I tu jest świetne pole do popisu dla tych, co uważają się za rodzinę Jezusa. Mamy słuchać i wypełniać przede wszystkim w swoim życiu. Nie – słuchać po to, by innym później sprzedawać. Mamy słuchać, wypełniać, a inni zobaczą w nas to Słowo, wtedy sami zaczną słuchać i wypełniać. Itd.


źródło komentarza liturgicznego na dzisiaj: blog ojca Grzegorza Kramera

https://