On wzywa do życia, do szaleństwa

Czego chcesz?

On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Co chcesz, by Pan ci dziś uczynił? Jakie jest twoje pragnienie? Wiesz w ogóle, w jakim celu do Niego przychodzisz? Bo można się oburzać na tych dwóch bezczelnych apostołów, na wielu współczesnych nam ludzi, którzy realizują swoje pasje, które nam się nie podobają. Ale pytanie zasadnicze brzmi: a ty wiesz, czego chcesz, czego pragniesz?

(…)Niech ta Ewangelia nie będzie dla nas postrachem, że droga z Bogiem jest ciężka, pełna cierpienia i służby. Niech będzie słowem, które pobudzi nas do większych pragnień, oczyszczanych w Jego pytaniu: co chcesz bym ci uczynił. Czy więc odważymy się obudzić serce do tęsknoty, do pragnienia, do życia na pełnych obrotach? Czy więc zaryzykujemy możliwość zranienia?

Chrześcijaństwo, Jezus nie wzywa do świętego spokoju, do bycia grzeczną dziewczynką i takim chłopcem. Wręcz przeciwnie. On wzywa do życia, do szaleństwa. Jeśli nie ma w nas szaleństwa, serca rozszerzonego, to dawno przestaliśmy być wyznawcami Jezusa, staliśmy się ciepłymi kluchami, które zakładają w niedzielę odświętne ubrania, by pokazać sobie, że jesteśmy w porządku. Nie jesteśmy. Właśnie do ciepłych kluch Jezus dziś mówi – Nie wiecie, o co prosicie. Chodzenie z Jezusem jest niebezpieczne. Chcesz się przekonać? Powiedz jednej napotkanej dziś osobie na ulicy, że Jezus żyje. Zaryzykuj.

źródło komentarza liturgicznego na dzisiaj: blog ojca Grzegorza Kramera

https://