PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA.

Czym jest dla mnie Spowiedź Św.?  Nie muszę pośpiesznie odpowiadać na to pytanie. Warto jednak postawić sobie takie pytanie.Spowiedź pozwala  zatrzymać się i przemyśleć swoje życie, swoje wybory, pozwala też lepiej siebie poznać. Można odejść od konfesjonału z wielkimi postanowieniami, podniesionym na duchu, radosnym, pełnym entuzjazmu. Człowiek zamyka kolejną stronicę własnej historii, czasami ubrudzoną kleksami i z nadzieją przewraca kartkę. Bóg daje mu do ręki czystą stronę. Może kleksów już nie będzie? a może będzie ich mniej? Można też przyjść do spowiedzi jak celnik do świątyni Jerozolimskiej (Łk 18, 10-14), niosąc zawstydzenie własną słabością i grzechem, wyznać bijąc się w piersi „moja wina” z wiarą, że Bóg jest większy od mojego grzechu. Można podczas spowiedzi uwierzyć w to, że Bóg jest miłosierny, zaufać uzdrawiającej mocy Boga, oddać się w Jego ręce…

Jan Paweł II tak pouczał i tak modlił się:

„Pomóż nam, Boże, odkryć ponownie i na nowo przeżyć sakrament pokuty w jego najgłębszym sensie. Pomóż przyjąć wezwanie do prawdziwego nawrócenia i podjąć je w łączności z Chrystu­sem Odkupicielem człowieka. Niech nasze nawrócenie będzie pełne – niech obejmie aspekt „nega­tywny”, czyli wyzwolenie z grzechu, jak i aspekt „pozytywny”, to znaczy wybór dobra ukazanego i pogłębionego przez Ewangelię. Niech nasze nawrócenie wyda owoce: niech zaowocuje w nas chrześcijańską miłością. Niech wypełni się nią nasza codzienność we wszystkich latach trzeciego milenium”.