Refleksja katolika na dzisiaj.

Z dzisiejszej Ewangelii  (por. Łk 6,39-42)

Wielu z nas posiada wadę wzroku, choć niewykrywalną w poradni okulistycznej. Widzimy wszystko naokoło jak należy, albo i lepiej! Znamy nawyki sąsiadki, dni pijaństwa sąsiada, wiemy skąd kolejna awantura w klatce obok, i kto dziś rano wychodził z mieszkania tej młodej, co to sama mieszka. Wiemy dosłownie wszystko. Ale, co syn wczoraj robił po lekcjach, dlaczego córka wróciła tak późno, co robi za zamkniętymi drzwiami swojego pokoju, i czemu wcale się nie odzywa, czemu mąż dziś jakiś nieswój, albo żona płakała w łazience – tego już widzieć nie chcemy. Bo tak wygodniej! A tym bardziej tego, co dotyczy nas samych! Jesteśmy przecież tacy dobrzy dla innych, troskliwi, zainteresowani – czego ode mnie chcieć?! Pracuję, zarabiam, a że czasem poplotkuję? To z troski! Przecież nikomu krzywdy nie robię, a trzeba wiedzieć co się dzieje…

A Jezus, w dzisiejszej Ewangelii (zob. Łk 6, 39-42) tylko pyta: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” Może warto od dziś – zacząć od siebie, naprawiać własne wady, począwszy od tej niewykrywalnej wady Twojego wzroku, który spoczywa na wszystkich wokoło, a boi się zajrzeć w głąb siebie. „Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.”

Pytasz – jak to zrobić? Proste: wystarczy klęknąć i w ciszy własnego sumienia spojrzeć na siebie w tle Bożych Przykazań, a potem – nie zastanawiając się długo klęknąć u kratek konfesjonału i z pokorą przyznać się do własnych „drzazg”, by za chwilę móc usuwać „belki” swoich win wobec innych w ramach zadośćuczynienia. Odwagi!  Zacznij już dziś…

źródło: katolik.pl