Trwa adwent – radosny czas oczekiwanie na Boże Narodzenie.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!. (Mk 13,33-37)

   Adwent (łac. ‚przyjście’) jest czasem oczekiwania i przygotowania naszych serc na święta Narodzenia Pańskiego. Jest to również oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Ten kilkutygodniowy okres oczekiwania na Chrystusa uświadamia nam, że całe nasze życie jest czekaniem na coś lub na kogoś. Rodzice czekają na narodziny dziecka, później na jego pierwsze samodzielne kroki, na pierwsze słowo – czy powie „mama”, czy „tata”. Dziecko oczekuje na pójście do szkoły podstawowej, następnie do gimnazjum i liceum, może na studia. Rodzice czekają na jego wybór drogi życiowej, ich dorosłe już dziecko na wymarzoną miłość, sakrament małżeństwa i swoje dzieci, a dziadkowie na wnuki. I tak koło oczekiwania się zamyka. Mijają pokolenia, a człowiek wciąż na coś lub na kogoś czeka.

     Pytanie tylko, czy czekając na to wszystko, czekamy na Boga? Czy w czasach kryzysu, kiedy mówi się wyłącznie o finansach, polityce i problemach, w nawale naszych obowiązków, znajdujemy jeszcze czas, by czekać na przyjście Boga? Przecież jako chrześcijanie powinniśmy przede wszystkim oczekiwać naszego spotkania z Chrystusem, który tak jak pan domu  wróci kiedyś do swojej własności. A my mamy wtedy być w pełnej gotowości. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ponieważ nikt nie zna dnia ani godziny ostatecznego przyjścia Chrystusa. Może w czasie wesela czy zakupów, a może przy pracy lub na zasłużonym urlopie. W każdym przypadku przyjdzie niespodziewanie.

Jezus mówi do nas : „Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie”. Mamy więc zrobić wszystko, aby Pan nie zastał nas śpiących, czyli zajętych wyłącznie swoimi sprawami. Nie możemy koncentrować się na sobie, jeśli tyle rzeczy dla innych jest do zrobienia. Nasze czuwanie nie może być bierne – to nie ma być stan hibernacji i przeczekania w spokoju, aż czas się wypełni. Chrześcijanin, oczekując przyjścia Chrystusa, powinien w każdej chwili życia pomnażać dary i talenty otrzymane od Boga, aby zdać Mu relację ze swego życia. Nasze oczekiwanie powinno być więc pełne aktywności i dostrzegania oczami wiary problemów najważniejszych, które będą decydowały o naszej wieczności – o zbawieniu lub potępieniu.

źródło: portal katolicki – adonai.pl