Tu nie ma hierarchii, tu jest równość.

Tajemnica?

Dzisiejsze święto dotyczy czegoś,
co nie jest logiczne, co nie jest wytłumaczalne.
Ale może być fascynujące.

Pierwsi chrześcijanie nie skupiali się nad wyodrębnianiem poszczególnych Osób, dla nich najważniejsze było wyznanie Jezus żyje, Jezus zmartwychwstał. W samym Piśmie także nie znajdziemy słowa Trójca, znajdujemy tam tylko aluzje do tej rzeczywistości. Jezus mówi o Ojcu, o tym, że pośle Ducha, w końcu każe udzielać chrztu w imię Trzech Osób. (…)


To, co najważniejsze w Trójcy, to MIŁOŚĆ. Jednak, żeby właśnie nie był to kolejny banał, spróbujmy się wgryźć w ten rodzaj Miłości, o którym może nam powiedzieć coś Trójca.

Miłość – prawdziwa – jest obecna tam, gdzie mamy do czynienia z relacją między co najmniej dwiema osobami. Miłość jest tam, gdzie ktoś daje siebie lub coś z siebie – drugiemu. I jest na ten gest odpowiedź. Tak jest właśnie w relacji, którą nazywamy Trójcą. Tu nie ma hierarchii, tu jest równość. Każdy dla każdego – cały, tak bardzo, że są Jednym, a zarazem osobni. W Bogu było i jest tyle Miłości, że Syna dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał Życie. Miłość Syna do Ojca jest tak duża, że po swoim odejściu dalej chce się z nami nią dzielić, przychodząc jako Duch.


(…) Sednem tej niedzieli jest Miłość Boga, która jest w Nim samym, a która się rozlewa na nas, a z niej wypływa nasza chwała. To nie jest chwała, która jest czasowym narkotykiem na bolączki, ale to jest chwała, która może przeniknąć wszystkie Twoje bolączki i żale, to jest chwała, która daje Ci siłę do tego, by się nie uginać przed lękiem. Bóg objawia się nam jako Trójca, bo nas zaprasza – nie do magicznej zmiany naszego życia, naszego samopoczucia, ale zaprasza nas do wejścia z Nim w relację.  To jest trochę tak, kiedy mężczyzna i kobieta wchodzą w relację. Można wejść na dwa sposoby. Można się ze sobą, jak my to ładnie mówimy, przespać i później rozejść. A można wejść w coś głębszego. W coś co przeniknie naszą codzienność, coś co sprawi, że za drugą osobą się tęskni, do drugiej osoby odnosi się swoje życie i chce się z nią być. Nie dlatego, że ona ma moc rozwiązywania moich problemów, tylko dlatego, że się ją kocha.  (…)

źródło: blog ojca Grzegorza Kramera

https://