Uniżenie, a czasem wywyższenie.

Bądź sobą

(…) W dzisiejszej Ewangelii mamy  dwoje ludzi. 
Jeden, jakich wielu. Buduje swoją pozorną siłę i wartość na porównywaniu się z gorszymi od siebie. Zawsze znajdą się słabsi od ciebie. Zawsze znajdzie się jakieś odniesienie, przy którym wyjdziesz na herosa. Drugi z nich nie buduje niczego na porównywaniu się do innych. Wiedział, jakie są jego czyny, myśli i ocenił je tak, jak pokazywały mu fakty. Jest sobą.

To nie jest tylko kwestia podejścia do grzechów, ale to jest także ludzka dojrzałość, która niczego nie buduje na porównywaniu się z innymi, na dowartościowywaniu się kosztem tanich porównań. Nie jest też wmawianiem sobie czegoś, czego w naszym życiu nie ma. Są tylko fakty; zobaczenie tego, co jest realnie w moim życiu, jest dojrzałością.

Pokora, o której dziś jest Ewangelia, nie ma jednej definicji i jednego oblicza. Pokora to nie jest pozwolenie na to, by inni walili mnie po mordzie. Pokora to umiejętność wydobycia z siebie dobra, nie po to, by ono posłużyło przeciw Drugiemu, ale by podniosło Drugiego. Pokora to także nazwanie w sobie słabości. 
Czasem pokornie jest zamilknąć, a czasem powiedzieć o swoich zasługach.
 Czasem pokornie jest nadstawić policzek, a czasem się postawić.
 Czasem pokora to uniżenia, a czasem wywyższenie. 
Kluczem, co w danym momencie jest pokorą, jest Miłość (do Drugiego i do Siebie).

A Jezus mówił do tych, co ufali sobie, że są w porządku.

 

źródło komentarza liturgicznego na dzisiaj: blog ojca Grzegorza Kramera

https://