UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA

«…Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» [Odpowiedział Jezus:] «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».
(J 18,33-37)

https://

CZŁOWIEK WOLNY, W KAJDANACH

Trudno nam zaakceptować tak bardzo „inne” Królestwo – królestwo, które opiera się na miłości, a nie na sile, na słabości, a nie na mocy. W królestwie tym zostają odwrócone wszelkie kryteria wielkości, do których jesteśmy przyzwyczajeni; jego granice nie są nigdy ściśle określone (nie utożsamiają się nawet z granicami Kościoła). My zaś jesteśmy zarazem geometrami i księgowymi – nie możemy nie mierzyć i nie liczyć, wskazywać na to, kto jest wewnątrz, a kto na zewnątrz.

Owo „inne” królestwo, to królestwo oparte na tym, co małe, na tym, co wzrasta po cichu. Jego sukcesy nie są spektakularne, nie można o nich trąbić, a zatem już u korzeni zostaje podważona wszelka forma triumfalizmu.

W królestwie tym nie chodzi o honory, przywileje, kariery, zewnętrzny przepych, różnorodne interesy. Chwała – na wzór wyśmianego, oplutego, wydrwionego, przebitego, potraktowanego jak zabawka Króla – polega w nim na uniżeniu się.
Jakby tego jeszcze było mało, do tego królestwa wchodzi się, stając się „jak dziecko”. A to może być upokarzające.
Takie królestwo jest zatem niewygodne. Jest niewygodne ze względu na nasze interesy, nasze ambicje, nasze pragnienie prestiżu, poczucia ważności, pokazania się na jakiejś paradzie.
Problem polega na tym, że dla Króla nie jest ważne to, czy Jego królestwo jest dla nas wygodne. Nie chodzi Mu o wygodę lub niewygodę. Chodzi Mu o prawdę. „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.

źródło: katolik.pl / ks. Alessandro Pronzato

https://