Wspomnienie św. Pawła Miki i towarzyszy.

Boże, mocy wszystkich świętych, Ty po męczeństwie na krzyżu wezwałeś do życia wiecznego świętych męczenników Pawła Miki i jego towarzyszy, spraw, za ich wstawiennictwem, abyśmy aż do śmierci mężnie trwali w wierze, którą wyznajemy”. Amen.

Paweł Miki był synem samuraja. Kiedy miał 4 lata, jego rodzice wraz z całą rodziną przyjęli chrzest. Od 11 lat przygotowywał się do kapłaństwa u jezuitów. Jako błyskotliwy mówca przyczynił się od wielu nawróceń.

Kiedy miał już otrzymać święcenia kapłańskie, w 1597 r. wybuchło prześladowanie. Aresztowano go i poddano torturom, aby wyrzekł się wiary. W więzieniu spotkał się z 23 Towarzyszami. Po torturach obwożono ich po mieście z wypisanym wyrokiem śmierci. Paweł wykorzystał okazję, by zebranym tłumom głosić Chrystusa. Więźniów umieszczono w więzieniu w pobliżu miasta Nagasaki. Dołączono do nich jeszcze dwóch chrześcijan, których aresztowano za to, że usiłowali nieść pomoc więźniom.

Poza miastem ustawiono 26 krzyży, skazańców przywiązano  do krzyży drutami. Kiedy je podniesiono, skazańcy zaczęli śpiewać: święty, święty. Raz jeszcze odczytano wyrok i zaproponowano wyrzeczenie się wiary. Wszyscy odmówili. Paweł Miki wygłosił z krzyża mowę w formie pożegnalnej pieśni samurajów: „Jestem Japończykiem z urodzenia i bratem z Towarzystwa Jezusowego. Nie popełniłem żadnej zbrodni. Jedynym powodem mojego skazania na śmierć jest to, że uczyłem Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jestem szczęśliwy, że mogę umrzeć z takiego powodu i przyjmuję śmierć jako wielki dar od mojego Pana. (…) Nie ma innej drogi do zbawienia niż droga chrześcijan. Przebaczam wszystkim, którzy przyczynili się do mojej śmierci. Nie czuję nienawiści, chcę wszystkich was zdobyć dla Chrystusa”.

Zgodnie z japońską metodą krzyżowania, przed każdym ze skazańców stanęło dwóch samurajów. Każdy z żołnierzy, wydając z siebie gardłowy okrzyk, wbijał w pierś skazańca włócznię.
Dzień wcześniej 13-letni Tomek Kozaki, skazany na śmierć razem z ojcem, napisał list do matki: „Droga Mamo! Tato i ja idziemy do nieba. Tam będziemy czekać na Ciebie. Nie poddawaj się, nawet gdyby wszyscy księża zostali zabici. Ofiaruj cały swój smutek naszemu Panu i nie zapomnij, że jesteś na prawdziwej drodze do nieba. Nie wolno ci oddawać moich młodszych braci do rodzin pogańskich. Sama ich naucz. To są nasze ostatnie życzenia. Do zobaczenia, Mamo”.

Dzisiaj na wzgórzu nad Nagasaki stoi kościół i monument przypominający o 26 męczennikach kanonizowanych w 1862 roku. W 1981 r. Jan Paweł II odwiedził to miejsce. Nazwał je wtedy wzgórzem zmartwychwstania.